Kordonek snehurka...do tej pory robiłam z niego raczej takie tam duperelki.
Jakoś mi nie pasował na serwetki, ale tym razem postanowiłam wykorzystać go w bieżniczku, i miłe zaskoczenie, robiło się bardzo fajnie...chociaż dla mnie po tej granatowej męczarni robótkowej wszystko robi się doskonale,w zamiarze miał być nieco większy rozmiarowo bieżnik i tak jest, już poleciał do nowej właścicielki, mam nadzieję, ze się spodoba
Odkładam na razie szydełko, muszę wykończyć czarny golf dla brata(wreszcie), mam kilka rozpoczętych par skarpet, przygotowuję powoli się do wymianek... że też ja nie potrafię robić jednej rzeczy na raz!!!
Ale w moim przypadku tak jest ze wszystkim, czytam kilka książek jednocześnie...w soboty moja kuchnia to istne pobojowisko, wtedy szaleję , piekę, gotuję i sprzątam jednocześnie, sama na siebie jestem wtedy zła...
Kolejne miejsce Felka- niech mnie tylko ktoś wygoni?!
A tutaj to już pożegnanie wakacji było, widać mnie troszku...fajnie tak czasem odstresować się przy ogniu...